Jak ustalili śledczy, 52 - letni motocyklista z Oleśnicy zginął po tym, jak zignorował sygnały policji do zatrzymania i wjechał na czerwonym świetle na skrzyżowanie. Sekundy później doszło do tragedii
Prędkość 122 km/h w terenie zabudowanym
Do zdarzenia doszło około godz. 9:00. Funkcjonariusze z nieoznakowanego radiowozu zmierzyli prędkość motocyklisty - wynosiła 122 km/h na odcinku, gdzie obowiązuje ograniczenie do 50 km/h. Gdy policjanci dali sygnał do zatrzymania, mężczyzna zamiast się zatrzymać, przyspieszył i ruszył w dalszą drogę.
Chwilę później, dojeżdżając do skrzyżowania, kierowca jednośladu przejechał na czerwonym świetle i wymusił pierwszeństwo na nadjeżdżającym samochodzie osobowym. W wyniku gwałtownego manewru stracił panowanie nad pojazdem, uderzył w bariery energochłonne i przewrócił się. Mimo natychmiastowej reanimacji podjętej przez służby ratunkowe, życia mężczyzny nie udało się uratować.
Policja: to nie był bezpośredni pościg
Funkcjonariusze podkreślają, że do samego zderzenia nie doszło w trakcie pościgu. Policjanci dokonali jedynie pomiaru prędkości z odległości, nie podejmowali bezpośredniej pogoń za uciekającym. Motocyklista podjął decyzję o oddaleniu się na własną odpowiedzialność.
Okoliczności wypadku wyjaśniają śledczy pod nadzorem prokuratury. Zabezpieczono wszelkie materiały z miejsca zdarzenia oraz nagrania z monitoringu. To tragiczne wydarzenie jest kolejnym przykładem, jak brawura i lekceważenie przepisów mogą zakończyć się śmiercią.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze